sobota, 30 sierpnia 2008

Trzy sny aka getting better.

W pierwszym pojechałem sam do USA. Moje tymczasowe mieszkanie przypominało dom mojej babci. Gdy się tam znalazłem szybko straciłem wszystkie pieniądze w klubach i kasynach. W niecały dzień. Pod wieczór chciałem wracać do domu, ale nie miałem pieniędzy. Nagle przyjechała do mnie matka. Razem chcieliśmy wrócić do Polski. Kiedy dzwonił ojciec udawaliśmy, że jesteśmy w Lublinie. W drugim śnie byłem w szkole. Siedziałem w ławce na lekcji. Pokłóciłem się z dwoma kolegami i o mało się nie pobiliśmy. W trzecim natomiast byłem na cmentarzu. Wokół mnie było mnóstwo ludzi, a wśród nich byli nawet księża. Wszyscy patrzyli na kobiety, które podchodziły do ogrodzenia i pokazywały piersi. Ktoś głośno mówił przez megafon i wtedy mój kolega wziął żyłkę i zaczął ją rozprowadzać po całym cmentarzu. Kiedy on zaczął coś mówić, wszyscy to słyszeli, dzięki tej żyłce, jak przez megafon. Wtedy strażnicy zaczęli szukać kto to zrobił. Znaleźli go i sen dobiegł końca. Zapamiętałem aż trzy sny, a więc jest coraz lepiej w kwestii 'świadomego śnienia'.

1 komentarz:

Anonimowy pisze...

Jeśli cię to zaciekawi, to mnie czasami zdarza się mieć świadomy sen wcale o tym nie wiedząc-zwykle bywa tak, że w pewnym momencie snu skapnę się, że to sen i wtedy już mogę robić co chcę-Czesio