Zapamiętałem dzisiejsze sny. Dziwna sprawa była z pierwszym, bo spojrzałem na ręce, tak żeby odzyskać świadomość. A były całkiem normalne, takie jak w życiu (a tak być nie powinno jeśli idzie o świadome śnienie). Może to dlatego, że nie wmawiałem sobie przed snem, że chcę śnić świadomie i to był po prostu sen, że patrzę na ręce, ale nie odzyskuję świadomości. Zagmatwane to, ale mniejsza. Następny 'dream', był o wiele lepszy. Byłem w jakimś miasteczku (coś jak w Postal'u), było trochę zwariowane. Talibowie walczyli z jakąś drugą grupą ludzi. I stał tam budynek, który miał ponad sto pięter. Podeszli talibowie i weszli do windy, a ja za nimi. Po chwili nad windą pojawiła się mała platforma, tak mała, że ledwo stało na niej trzech ludzi (a nas było akurat trzech). Weszliśmy na nią, nie było żadnych ścian, nic, tylko kawałek podłogi, na której staliśmy. A budynek, miał tylko cztery ściany, a całe wnętrze było puste. Wtem platforma ruszyła na samą górę, a ja byłem przestraszony, że spadnę. Kiedy dotarła do końca byliśmy na wysokości stu pięter (albo i większej), na małej platformie. Nie było gdzie postawić stopy, bo można było spaść na sam dół. Byłem przerażony, a oni zakładali jakiś ładunek wybuchowy. Po prawej zobaczyłem linę i chciałem na nią przejść, jednak dobrze, że tego nie zrobiłem, bo byłoby to zupełnie bez sensu i zapewne bym spadł. Nagle znalazłem się po drugiej stronie budynku, a po chwili na dole, nie mam pojęcia jak. Zaraz po tym się obudziłem. W końcu nie wiem jak to jest z tym świadomym śnieniem, ale każdy kto próbował mówił, że to działa. Chyba muszę bardziej się postarać.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz